AktualnościWażne

Dla miłości nie ma barier

1

Prezydent Duda pomógł niepełnosprawnym!

Dla wielu osób ślub pary na wózkach, w dodatku osób cierpiących na to samoschorzenie jest niemożliwy, nieodpowiedni, trudny do zaakceptowania. A jednak można pokonać wszelkie bariery, jeśli się czegoś bardzo chce. Siłą, która pozwala przezwyciężać najtrudniejsze przeszkody, jest miłość.

Ja i mój mąż Maciej weszliśmy w związek małżeński po ośmiu latach znajomości. Mimo przeszkód piętrzonych przez częśćczłonków naszych rodzin postawiliśmy na swoim. Mieliśmy piękny konkordatowy ślub (zawarty w kościele, co spowodowało także skutki prawne według prawodawstwa cywilnego, nie musieliśmy iść do USC) oraz fantastyczne wesele.

Jesteśmy małżeństwem od prawie ośmiu lat i staramy się funkcjonować normalnie, tak jak zdrowi ludzie. Oczywiście na miarę naszych możliwości, ale chodzimy (ok., jeździmy wózkami) na zakupy , załatwiamy sprawy w urzędach, spotykamy się ze znajomymi, jeździmy na wakacje. Mamy także i rozwijamy nasze pasje. Moim hobby jest spadochroniarstwo  a Macieja fotografia. Jest jednak mnóstwo rzeczy, takich codziennych, których nie bylibyśmy w stanie ogarnąć bez pomocy. Na szczęście w naszym życiu pojawił się Leszek – nasz asystent i przyjaciel.

Nie wyobrażamy sobie sytuacji, w której nie jesteśmy razem – ja i mój mąż, Maciek. I jestem szczęśliwa, że wtedy, kiedy nasz związek poddany został takiej próbie i presji, uparliśmy się, byliśmy niezłomni.

Uwierzcie, to najważniejsze, aby przy podejmowaniu decyzji kierować się swoimi uczuciami i sumieniem. Opinii innych ludzi warto wysłuchać, ale decyzja należy do nas, bo to chodzi o nasze życie. I to my będziemy ponosić konsekwencje tego, o czym zdecydowaliśmy w przeszłości.

Dziś nie żałujemy. Naszym życiowym mottosą słowa przysięgi małżeńskiej: miłość, wierność i uczciwość. Bycie ze sobą aż do śmierci. Starożytni Rzymianie mieli na to podobną maksymę: “Ubi tu, Caius, ibi ego, Caia” – czyli  „gdzie ty, Gajuszu, tam i ja, Gaja”. Macieju, ja, Ola, zawsze będę przy Tobie.

Historię Oli i Macieja opisał Superexpress.

Cierpiący na porażenie mózgowe Ola (31 l.) i Maciej (33 l.) Ziółkowscy są przykuci do wózków inwalidzkich. Mimo to chcą żyć razem i kochać się, jak każda rodzina. Na drodze do szczęścia stanął im jednak wujek. Zagroził, że odda ich do domu opieki.” – donosił dziennik. Po  tekście  do redakcji przyszło wiele maili od poruszonych Czytelników. Ale nie tylko oni przejęli się ich losem. Do Oli i Macieja zgłosili się pracownicy kancelarii prezydenta Andrzeja Dudy (45 l.), aby im pomóc.

– Tacy dzielni ludzie jak państwo Ziółkowscy powinni godnie żyć i nikt nie powinien stawać im na drodze do szczęścia – mówił  Tomasz Kulikowski, dyrektor Biura Interwencyjnej Pomocy Prawnej Kancelarii Prezydenta.

Problem tkwił w tym, że pan Maciej jest częściowo ubezwłasnowolniony. Po śmierci jego mamy sąd wyznaczył mu na kuratora wujka, Witolda Z. (67 l.). Ten może w jego imieniu dysponować jego skromnym majątkiem Maciej ma rentę i mieszkanie po rodzicach. Ziółkowscy twierdzą, że wujek się nimi nie opiekuje. Nie pomaga im. Zagroził, że odda ich do domu pomocy społecznej. Wówczas pozbyłby się problemu, za to mógłby przejąć ich mieszkanie.

Kancelaria Prezydenta zwróciła się do Ośrodka Pomocy Społecznej na warszawskim Mokotowie z prośbą o udzielenie wsparcia państwu Ziółkowskim. Do ich mieszkania zapukali pracownicy ośrodka oraz pani z Agencji Usług Opiekuńczych.

Teraz wszystko się zmieniło.

Ola i Maciek mają opiekuna Leszka (50 l.), który etatowo opiekuje się małżeństwem.

Mają już więc stałą opiekę. Do rozwiązania pozostał „tylko” problem wujkakuratora. W tej sprawie przed sądem w Warszawie toczy się od kilku lat postępowanie.Nie do nas należy ocena, dlaczego w tak ważnej, wrażliwej społecznie sprawie, młyny sprawiedliwości mielą tak długo. Dlaczego para kochających się ludzi, którzy dobrze funkcjonują w swoim domu i środowisku każdego dnia musi drżeć w obawie, że ktoś przyjdzie, zabierze ich do miejsca, w którym nie chcą być. I nie muszą. Są ludźmi, podmiotowymi istotami, które połączyła miłość i choroba. Dzielą ze sobą każdą godzinę swojego życia, opiekują się sobą. Wózek jest przedmiotem. Człowiek, który go używa – osobą. Warto, aby wszyscy o tym pamiętali. Zwłaszcza, że nie wiadomo, czy kiedyś takiego pojazdu nie będą sami potrzebować.


Czy grzechem jest kochać zwierzęta?

Previous article

Kongres o zawodach pomocowych z prezydentem Andrzejem Dudą

Next article

Darowizna na cele statutowe Fundacji Dzielna Matka:

PLN

1 Komentarz

  1. Na pewno warto czytać

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Słowo wstępne

Wakacje już tuż tuż. A niestety koronawirus namieszał w naszych wyjazdowych planach. Sylwia Skowrońska jednak zachęca w swoim artykule, aby szukać rozwiązania na COVIDA. Wczasy nad polskim morzem polecamy szczególnie rodzicom i opiekunom osób niepełnosprawnych, którzy chcą odpocząć i naładować akumulatory do dalszej codzienności. Zapraszamy Was do wysyłania zdjęć z wakacji i dzielenia się historiami. Nasi dziennikarze przygotowali dla Was przeróżne artykuły wakacyjne i podpowiadają jak spędzać czas w czasach zarazy.

Życzymy dobrej lektury redakcja Dzielnej Matki

 

 

Zbieramy na terapię koniem

Popularne wpisy

Login/Sign up